Masz dość szklanych wieżowców, szyldów mBanku, Playa i reklam always na każdym rogu?

Chcesz przejść spokojnie ulicą nie będąc atakowanym ofertami miliona szkół, masaży i kursów?

Masz ochotę dogadać się w obcym języku, który brzmi egzotycznie a jednak jest bardzo zbliżony do języka polskiego?

Chcesz zrozumieć te dziwne „ruskie” znaczki?

Szukasz sympatycznej atmosfery, pijąc za piątaka najlepszą kawę na świecie w klimacie kamieniczek a’la Południe Włoch?

A może po prostu szukasz pomysłu na wyjazd w ciekawe i zaskakujące miejsce, które zadziwi Cię swoją różnorodnością i atrakcyjnością?

Jeżeli tak, to muszę Cię rozczarować, bo właśnie je znalazłeś. I to tuż za wschodnią granicą. Lwów! Miasto pełne tajemniczych zakamarków, groteskowych pubów, pysznych kaw i nalewek, a przede wszystkim kultury potraktowanej z ogromną wyobraźnią! Drogie Panie, nie zabierajcie partnerów, Ukrainki są szalenie piękne (to samo można powiedzieć o Ukraińcach 😉 dodam jeszcze nienaganne maniery i wspaniałomyślną uczciwość).

IMG_20150430_160402

Nazywam się Agnieszka Matkowska i chcę Cię zaprosić na wycieczkę po Lwowie. Jeżeli nie planowałeś tam pojechać bo:

a) boisz się wojny,
b) obawiasz się obcego języka i alfabetu,
c) uważasz, że to strata czasu, w Europie są ciekawsze miejsca,
d) masz inne powody,

…to mam nadzieję, że rozwieję Twoje wątpliwości!

Ta strona powstała też z myślą o turystach, którzy planują wyjazd do Lwowa, a nie bardzo wiedzą jak się za to zabrać. Sama ostatnio, wybierając się za wschodnią granicę po raz pierwszy, szukałam przydatnych informacji. W Internecie jest ich multum, często jednak rozbieżnych, przedawnionych i niejasnych. Najczęściej są to informacje porozrzucane po różnych stronach i zanim odnajdziesz wśród wszystkich otwartych zakładek tę właściwą, stracisz trochę czasu. Samo szukanie noclegu ze świadomością, że „jak jest po polsku to mogą chcieć drożej”, bywa uciążliwe.

A zwiedzanie? A jedzenie? No barszcz! -zawołasz. I tu Cię rozczaruję – barszcz i pierogi to nie są jedyne tradycyjne ukraińskie potrawy.

Zastanawiam się czym Cię jeszcze mogę przekonać? Jest jedna kwestia, nad którą długo się zastanawiałam – czy ją w ogóle poruszać? Chodzi o wydatki. Niby nie ma nic złego w tym, że wszystko jest tanie, jak wspomniany barszcz. Piwo za 1,50 zł w pubie, nocleg w samym rynku za 40 zł i 25 zł na następnej ulicy. Obiad z dwóch dań z napojem za 12 zł i fajki za 2 zeta. Raj dla turysty! Czego, się Matkowska zastanawiasz nad wrzucaniem takich informacji? No niestety, dla nas to raj, ale dla miejscowych to prawdziwa tragedia – ceny wynikają ze słabej waluty i wielu innych fatalnych czynników. W głowie mi do dziś szumi napis przeczytany na murze:

„Raj dla turystów, piekło dla robotników”

Żeby jednak nie kończyć takim smutnym akcentem, dodam, że Lwów jest naprawdę rozrywkowy, piękny i warto go zobaczyć! Choćby z DACHU Domu Legend, pijąc kawę na miejscowej nalewce, siedząc jednocześnie w starej Ładzie, która chybocze się na sprężynach nad głowami przechodniów!

Spodobała Ci się strona? A może chcesz wiedzieć co nowego we Lwowie? Polub nas na facebooku: https://www.facebook.com/jedziemydolwowa

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s