Czego by się tu napić…?

Kawa i kwas chlebowy. Nie spodziewałam się takiego zaskoczenia za wschodnią granicą! Szczególnie kawa…rodzajów i sposobów przyrządzania jest tyle, że jak pomyślę o naszej białej, latte, cappucino i amerykańskiej, to nogi się pode mną uginają. Największe wrażenie zrobiła na mnie kawa z Kopalni Kawy – zaczynała się od pierzynki ze skondensowanego mleczka, poprzez napar zaprawiony spirytusem, a na dnie spoczywała górka cukru palonego z Whiskey. Marzenie! Nawet do głowy mi nie przyszło żeby słodzić (choć jestem wielkim pasjonatem cukru 😉 ).

Na dachu Domu Legend piłam kawę na miejscowej nalewce, też była niesamowita! I ta sceneria!

Kwas chlebowy kupiliśmy na jarmarku pod Operą i faktycznie, to nie było to niedobre dziadostwo, które można kupić w naszych supermarketach. Dziwny i zaskakujący smak.

Herbata jak herbata, nie trafiliśmy na specjalne rodzaje, bo też nie szukaliśmy.

Soki. Za 2 zł kupujecie w kiosku/sklepie litr słodziutkiego i pysznego soczku wypełnionego miąższem. Marki są chyba dwie i nie różnią się od siebie specjalnie (jedna to Sadoczok z tego, co pamiętam). I nie przesadzam. Nie jestem zwolenniczką soków, ale tam piłam litrami. Aż żałuję, że nie przywiozłam sobie więcej.

Czekolada do picia – podobno „musthave”, niestety, nie było mi dane spróbować, więc się nie wypowiem 😦 Ale jak się jedzie, to każdy zachęca!

Sok z brzozy – do kupienia w każdym sklepie, bardzo popularny w ogóle w całej Ukrainie i podręcznikach do ukraińskiego.


Alkohole
Dostępne w każdym kiosku! Należy pamiętać, że na Ukrainie jest prohibicja i po 22:00 już nie kupicie ani fajek ani alkoholu – choć muszę przyznać, że widziałam nieraz, takie okienko jak w aptece na ostrym dyżurze otwarte i pan kupował papierosy i małpkę. No i wiadomo, pubów nie dotyczy.

Zacznijmy od największego elementu zaskoczenia, tzn. od nalewek, których temat już nieraz poruszałam  na stronie. Nalewki, tzn. nastojanki (podobno nie można tego tłumaczyć jako „nalewka” ale załóżmy, że mój ulubiony tłumacz wikipedia nie kłamie). Są WSZĘDZIE. W sklepach, w monopolach, w sklepach z pamiątkami (stoją obok pocztówek), w pubach, restauracjach, kawiarniach….A rodzajów jest tyle, że chyba kolorów w paincie tylu nie ma. Śliwówka, gruszkówka, kalinówka, na mleczu, na brzoskwini, na pomarańczy….szał! A jak to smakuje! Nalewki polecam pić WSZĘDZIE GDZIE SIĘ DA. Szczególnie polecam sklep, o którym pisałam w dziale „Zwiedzanie Lwowa”, w poddziale „Rozrywka”. Tam możecie sobie popróbować do woli. Koszt 0,5 l dobrej nalewki: średnio 7-8 zł.

Piwo. Kolejna ciekawostka. W Polsce można usłyszeć ostatnio o „Piwnej rewolucji” pod szyldem piw typu „kraft”. We Lwowie to też jest obecne i nierzadko spotykane.

Nie można nie wspomnieć o miejscowych piwach, spośród których najważniejsze to:

-Lvivskie
-Bilyj Lew
-Robert Doms

Ze swoimi rodzajami, gatunkami, podgatunkami i podrodzajami. Pamiętajmy, że jak mamy ochotę na coś bardziej „naszego” (typu Carlsberg), poprośmy o „jewrolagera”. W sklepie 1-2 zł, w pubie 3-4zł.

Absynt jest legalny. Prawdziwy rytuał picia tego trunku odbywa się w Mazochu (wspomniany w poddziale „Rozrywka”, dział „Zwiedzanie…”). Tam kelnerka podaje absynt we właściwy sposób, równocześnie instruując: „co po kolei robić”. Pierwszy raz się z tym spotkałam, wyglądało ciekawie.

Wina
Podobnie jak nalewki, warto spróbować! Choć, muszę przyznać, nie oszołomiły mnie tak samo jak nastojanki!

Wódki i cięższe alkohole.
Oczarowani nastojankami nie sięgaliśmy po nic cięższego. Wódki widzieliśmy w sklepie po 10 zł za pół litra. W oko nam też wpadły „perfumy” typu Jack Daniells, Whiskey itp. po 18 zł, przy czym poddajemy w wątpliwość zgodność etykietki z zawartością.

Jak już będziecie we Lwowie i będziecie chcieli spróbować typowej ukraińskiej wódki, sięgnijcie po Nemiroffa (marka największej ukraińskiej firmy gorzelniczej). Smaków Nemiroffa jest dużo, najbardziej ciekawy to „Papryczka chilli”.

Nie wiem, czy ktoś będzie szukał informacji na temat papierosów na stronie, kilka razy już ją umieściłam, ale umieszczę raz jeszcze: Niektórzy nie mogą obejść się bez papieroska do dobrego alkoholu. Więc powtórzę: 2 zł za paczkę normalnych fajek. Marlboro były za 4 zł.

Na koniec dodam, że nie popieram spożywania alkoholu, ta odsłona ma charakter czysto informacyjny. (Chociaż, jak już będziecie we Lwowie, nie odmówcie sobie wiśnióweczki :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s