Jeśli zakupy, to tylko we Lwowie. Lwowskie bazary i galerie.

l bogacz, i dziad/Tu są za pan brat/l każdy ma uśmiech na twarzy../A panny to ma/Słodziutkie ten gród,/Jak sok, czekolada i miód… tekst tej znanej piosenki wibruje w uszach niejednego turysty, który choć raz odwiedził tytułowe miasto. A gdzie to możemy spotkać najczęściej te wszystkie wspomniane dobroci? Na pchlich targach!

0

Poszukiwacze lwowskich przygód, których sieci internetowych dróg rzucą na jedziemydolwowa, często zwracają się do mnie z pytaniem: co kupić, gdzie kupić; albo: napisz coś o lwowskich bazarkach!

Pomysł opisania największych targów Lwowa chodzi za mną już od lipca 2016r., kiedy to podczas miesięcznego pobytu potrafiłam wykarmić dwuosobową rodzinę nawet za 50 zł tygodniowo (kupując produkty właśnie na „rynoczkach”). A co kupowałam, czego unikałam, na co zwracałam uwagę, gdzie bywałam najczęściej i co mnie oczarowało, przeczytacie poniżej, w Przewodniku po lwowskich bazarach !

1.Wernisaż (Вернісаж). pl. Wiczewa

Najbliżej rynku, zaledwie kilka metrów od Opery Lwowskiej, pomiędzy ul. Łesi Ukrainki a Teatralną znajduje się Wernisaż. Nazwa to strzał w dziesiątkę, bo na bazarku znajdziemy prawdziwą feerię rozmaitości.

1

Od innych targów odróżnia go między innymi turystyczny charakter – dostaniemy tu papier toaletowy i wycieraczkę z wizerunkiem Putina („wycierajcie nogi!”), magnesy na lodówkę ze malowniczymi krajobrazami Lwowa, chałwa i kawa lwowska, długopisy, kieliszki, koszulki z flagą Ukrainy i wiele innych.

Inną wyjątkową cechą Wernisażu są antyki i pamiątki, nierzadko pochodzące z prywatnych kolekcji. To odznaczenia stalinowskie, banderowskie proporce, srebrne zastawy i pucharki, zegarki z lat 50…. za znaczek ze Stalinem zapłacimy nawet około 50-u groszy. Nie zdradźmy się jednak, że bardzo nam zależy, cena bowiem podskoczy wówczas nawet do 10-u złotych!

Przy Teatralnej dostaniemy też malowane obrazy, ikony, tradycyjne ukraińskie koszule (tzw. soroczki), oraz sukienki. Z zakupem ubrań jednak bym się wstrzymała – Wernisaż jest dość drogi. Jeżeli planujemy zakup wyszywanek, zapraszam kilka punktów niżej: na Krakowski Bazar.

2.Raki z frytury za piątaka, suszone ryby na hakach i pęczki bazylii po 15 groszy. Tylko Dobrobut.

Po drugiej stronie Opery Lwowskiej, przy ruchliwej ulicy Starej 3 stoi Dobrobut. To nieduże targowisko mieści w sobie kioski z odzieżą „zagraniczną”, grami planszowymi, artykułami gospodarstwa domowego (dostaniemy tu wszystko od łyżeczek do homara po miski na pranie) i żywnością.

2

Dookoła targu siedzą babuszki w chustach handlując owocami i warzywami z daczy (to coś w stylu naszej działki), jajkami w woreczkach, śmietaną z wiadra i mlekiem prosto od krowy. Nie powiem, buteleczki leżące na 30stopniowym upale nie skusiły mnie do degustacji.

Kilogram pięknych pomidorów za złotówkę, brzoskwini za podobną cenę, marchwi za 30 groszy nie są tu czymś zdumiewającym. Wiaderko malin (tak, wiaderko, nie kartonowy koszyczek jak u nas) kupimy w sezonie już za 2-3 zł. Koszt ziół typu mięta, bazylia, pietruszka to ok. 20-u groszy za naprawdę spory pęczek.

Wewnątrz bazaru znajduje się hala, pod dachem której unosi się zapaszek przypominający karmę dla zwierząt. Niech ta woń nas jednak nie zmyli! Pokryte białym nalotem czekolady, ogromne chałwy rżnięte na kilogramy, sery domowego wyrobu i bycze jęzory powbijane na haki w towarzystwie świńskich mózgów pokrytych muchami to tylko część dostępnych smakołyków.

Jeżeli poczujecie się głodni, na rogu targowiska znajduje się mała smażalnia, do złudzenia przypominająca te polskie frytkarnio-piwiarnie z lat 90. Za 3 zł kupicie w niej porcję smażonych we fryturze raków, a po dopłacie 2 złotych otrzymacie dodatek – nie inny niż frytki z legendarnym ketchupem pomarańczowego koloru.

3

3.Fedorova, czyli Kuryer Codzienny po 20 groszy.

Pozostając w centrum, kierujemy się na skuskę, przez rynek, w stronę Arsenału i dochodzimy do ulicy Fedorova 10, gdzie tuż za kościołem Dominikanów kwitnie handel książkami.

4

W cieniu pomnika Ivana Fedorova znajdziemy nie tylko „Mein Kampf” w wersji rosyjskiej, białoruskie harlequiny, czy podręczniki do chemii dla młodych Ukraińców. Największą perełką są stare polskie książki, afisze teatralne z lat 20., gazety z dwudziestolecia międzywojennego… a to wszystko dostaniemy do 5-u złotych za sztukę, jeżeli oczywiście nie okażemy nadmiernej ekscytacji.

SAMSUNG

4.Halicki bazar…

Kiedy krążąc po centrum natkniemy się na pomnik króla Daniła na koniu, wybierzmy się kawałek dalej, na Bazar Halicki. W cieniu cerkwi św. Andrija, przy placu Sobornym 14 znajduje się targ dość podobny do opisywanego wcześniej Dobrobutu. Raków może nie ma, ale ceny domowych kiszonek są tu bardzo przystępne. Słoiczki buraczków, ogórków, grzybków w cenie 3-4 zł to naprawdę uczciwa cena. Ukrainki to wspaniałe gospodynie, dlatego polecam zaopatrzyć się w choć jeden przysmak, choćby po to, żeby mieć czym zagryzać Lvivske na Wysokim Zamku.

6

5. Najdroższe sklepy we Lwowie, czyli Centrum Handlowe Roksolana. Po sąsiedzku z Halickim.

7

Jeżeli ktoś kojarzy wrocławski P.D.T,  Roksolana nie powinna być wielkim zaskoczeniem. To kilkupiętrowy dom handlowy, w którym dostaniemy i mydło i powidło, ale w cenach kosmicznych.

Na piętrze minus jeden mieści się Arsen – coś w rodzaju naszego Carrefoura, tylko, że ceny, jak widać na załączonym poniżej zdjęciu, biją te carrefourowskie na głowę (tu akurat w dół). Jeżeli chcemy zaopatrzyć się w ukraińskie alkohole, suszone rybki, musztardę kozacką, chipsy krabowe albo inne miejscowe przysmaki, polecam jak najbardziej.

7a

Kolejne piętra to między innymi wypożyczalnia sukienek (od 100 zł za noc), atelier, sklepy z biżuterią (Zołotyj Wik ma ceny podobne do naszego Yesa czy Aparta), sklep z zagranicznymi zabawkami itp

6.Największy lwowski bazar – Bazar Krakowski.

Oddalamy się powoli od centrum, ale tylko powoli, bowiem niespełna 700 metrów od Opery Lwowskiej, przy ul. Bazarnej 11 rozpościera się duży Bazar Krakowski. Docieramy na niego kierując się ul. Szpitalną.

8

 Jeżeli planowaliśmy zakup wyszywanek, soroczek, czy sukienek, to sugerowałabym właśnie tutaj. Piękne tradycyjne, szyte ręcznie suknie dostaniemy nawet za 150 zł za sztukę. Oprócz nich, tak jak w pozostałych przypadkach, wyposażymy się w artykuły gospodarstwa domowego (np. śrubokręt, kalkulator…), słodycze sprzedawane za grosze na kilogramy, zabawki, plastikową chińszczyznę lub obuwie.

8a

7.A gdy zatęsknimy za galerią handlową… Forum Lviv i Silpo, czyli ukraińska Alma.

Pozostając w okolicach Krakowskiego Bazaru, przechodząc ul. Veteraniv, wchodzimy na ul. Pid dubom, gdzie znajduje się galeria Forum Lviv. Jeżeli idziemy od strony Opery Lwowskiej, musimy się kierować ul. Kulisza.

9

Spotkamy tu znane marki, takie jak Sinsay, CCC, House, kawiarniane sieciówki, ale też mniej „zmasowaną” (choć nadal rodzimą) Evę Minge! Kiedy pierwszy raz weszłam do tegoż przybytku, intrygowały mnie ceny. Od razu rozwieję wątpliwości: są porównywalne do naszych. Choć u Evy Minge zaskoczyły mnie koszty produktów – sukienkę można kupić już za 120 zł. Galeria jest spora, jeżeli gościmy we Lwowie zaledwie na kilka dni, nie polecam zatrzymywania się w środku – pochłania naprawdę masę czasu

10

Oprócz sklepów jest oczywiście strefa gastronomiczna, a na poziomie „0” … odpowiednik polskiej Almy! Sklep Silpo (Сілпо) to sklep z produktami rzadkimi, z wyższej półki. Dostaniemy tu twaróg sernikowy (nieużywany przez lwowian), almette camemberty i inne „nasze europejskie” wyroby. Ponadto zaopatrzymy się w całkiem smaczną garmażerkę! Ceny jak na Lwów są wysokie, ale nadal, dla nas Polaków pozostają niskie.

8.Prywokzalnyj – czyli targ przy dworcu.

Podobnie jak Dobrobut i Halicki – rozpoczyna się babuszkami w chustach sprzedającymi na ręcznikach warzywa, owoce, suszone ryby i nabiał. W ogromnej hali możemy zaopatrzyć się w rozmaite rodzaje drobiu, wieprzowiny czy wołowiny. Rynoczok mieści się przy ul. Horodockiej  15.


 Opisując handlowe miejsca, nie powinny umknąć uwadze magiczne kioski i sezonowy jarmark. O kioskach Lwowa można byłoby napisać epopeję. Te widoczne niżej na zdjęciu urokliwe budyneczki to najzwyklejsze na świecie sklepiki z prasą i napojami. Ale starzy lwowscy baciarzy wiedzą, że na Łyczakowie o trzeciej w nocy, zakupienie koniaku czy rajstop spod lady nie jest niczym zaskakującym.

12

Warto też wiedzieć, że w okresie Bożego Narodzenia, Święta Kupały, a nawet i Majówki, pod Operą Lwowską działa sezonowy jarmark. To tu polecam spróbowanie prawdziwego kwasu chlebowego, słoninki z grilla, czy lawaszów nadziewanych gruzińskim serem.

11