Rozrywka

Wyobraźcie sobie, że lecicie na sprężynach starej Łady nad dachami budynków, za chwilę wpadacie w przestrzeń muzyki jazzowej z Charliem Chaplinem w tle i krążycie wokół wielkich kadzi warzącego się piwa. Raptem atakuje Was kosmita ze słoniny, częstując różnymi rodzajami nalewek z Zakarpacia. Lądujecie w kopalni, wśród górniczych kasków, na kawie zaprawianej paloną whiskey. Na koniec przekraczacie wielki otwór w kształcie klucza – tam podchodzi do Was frywolnie ubrana panienka, bijąc skórzanych biczem po pośladkach. Nie, nie budzicie się. Jesteście we Lwowie!

W tym opisie zamieściłam wzmianki o CZĘŚCI (!) lwowskich pubów i kawiarń. Nigdy nic mnie tak nie zaskoczyło, jak pomysłowość miejscowych przedsiębiorców. W zasięgu rynku jest mnóstwo miejsc, w których można zjeść coś pysznego (o tym w dziale: „Smacznoho!”), napić się kawy albo spróbować miejscowych alkoholi. Znajdziemy zarówno urocze kawiarenki schowane w cieniu kamieniczek, jak i lokale przeznaczone dla żądnej wrażeń młodej gawiedzi. Wszystkiego nie jestem w stanie wymienić – mogę jedynie zapewnić, że każdy znajdzie tu coś dla siebie! Chciałabym jednak przedstawić miejsca, o których wspomniałam we wstępie, które naprawdę polecam!

Poniżej znajdzie się dokładny opis CZĘŚCI najbardziej znanych miejsc. Zapraszamy też do zapoznania się z naszym gościnnym artykułem na portalu Z widelcem po Wrocławiu. Znajdziecie tam restauracje opisane poniżej i wiele innych, nie uwzględnionych w tym poście: http://zwidelcempowroclawiu.blogspot.com/2016/02/z-widelcem-po-ukrainie-odcinek-wyjazdowy.html


1. Kopalnia kawy (копальня кави)– to największa lwowska kawiarnia.Na miejscu można kupić pyszną kawę i napić się tylu jej rodzajów ile dusza zapragnie! Menu strzela pomysłami! Miłą atmosferę zapewnia spokojna muzyka i ciekawy wystrój wnętrza – oczywiście związany z tematyką kawy. Adres: Rynek 10. Więcej na temat miejsca:

„W roku 1683 Jerzy Kulczycki, ktory pochodził z obwodu lwowskiego, przyniósł z Wiednia do Lwowa tradycję picia kawy. Od tego czasu Lwów został kawową stolicą Ukrainy. W kawiarni jest tak dużo kawy, że jest ona przechowana pod ziemią!
W zakładzie znajduje się kopalnia, skąd górnicy wydobywają zielone kawowe ziarna, które tuż donoszą na górę, osmażają i przemielają. Więc mogą Państwo rozkoszować się świeżą kawą. Jest tu sala z kawowymi pamiątkami, gdzie każdy może kupić kawę w ziarnach albo mieloną oraz związane z kawą rzeczy.”

Źródło

kopalnia


2. Dom Legend (дім легенд) – to wielka kamienica w formie pubu i kawiarni. Albo odwrotnie: pub i kawiarnia w formie kamienicy! Sama już nie wiem! Możecie sobie to wyobrazić? To właśnie tu polecimy Ładą – samochód jest wmontowany w dach i chwieje się na sprężynach. Dach jest świetny! Rozpościera się z niego widok na panoramę Lwowa, jak nie narzekamy na brak pieniędzy, możemy spróbować wrzucić kopijkę w kapelusz pana kominiarza. Jak nie trafimy, nasze pieniądze znajdzie szczęśliwy turysta na ulicy 🙂
Jedzenie jest pyszne! Oprócz dachu, mamy do wyboru wiele klimatycznych sal. Szczerze polecam, Dom Legend, ul. Starojewrejska 48 – jedna z uliczek Rynku.

dom legend


3. Browar Prawda (Бровар Правда). W samym rynku, znajduje się wielopoziomowy pub, w którym na miejscu warzy się i sprzedaje piwo. Wchodzimy do środka i widzimy sklep. Tu kupimy piwa butelkowane z ciekawymi etykietkami (nazywane przez Ukraińców „kraftowymi”). Przykładowo: z groteskowo narysowaną Angelą Merkel, z nagim Putinem, który bawi się samolocikiem („Putin Chujlo”- tak, tak, to znaczy mniej więcej Putin-Chu*ec), czy z Barackiem Obamą (koszt: ok.5 zł). Na środku sklepu znajdują się kadzie z piwem i zajmują wysokość trzech pięter. Na piętrach przypominających loże jest pub – możemy spróbować jednego z dwunastu piw serwowanych przez lokal. Wystrój jest kosmicznie nowoczesny.

prawda


4. „Kraftowy” Browar na Drukarskiej (Крафтові Пива). Pozostańmy w temacie rzemieślniczego piwa. Na ulicy Drukarskiej (boczna uliczka Rynku), kupimy piwo dla poszukiwaczy zagranicznych smaków. Piwo z Mikkellera dostaniemy już za 7 zł. Piw jest mnóstwo, ja naliczyłam ok. 40 tytułów. Do tego zjemy prawdziwego ukraińskiego pyroha – ciasto z farszem na słodko lub na słono.

drukarska 1drukarska


5. Kryjówka (Криївка). Najbardziej nacjonalistyczna knajpa jaką widziałam w życiu (położona w piwnicy). Na ścianach królują ukraińskie flagi, Tryzub i wizerunki Stefana Bandery. Gdy jesteśmy obsługiwani, kelner rozpoczyna zamówienie hasłem: „Slawa Ukraini”. Powinniśmy odpowiedzieć wtedy: „Herojam slawa” (to okrzyki Ukraińskiej Armii). Jednak nasz kelner słysząc język polski chyba się przejął bo nic do nas nie powiedział 😦 W Kryjówce bawiliśmy do samego rana, z bardzo sympatycznymi Ukraińcami. Polecam, w samym Rynku! Mają pyszny talerz mięs i serów.


6. Mazoch-cafe (Мазох). Kto wie skąd się wzięło słowo ‚masochizm’? A wiedzieliście, że ze Lwowa?

Termin ‚masochizm’ pochodzi od nazwiska Leopolda Sachera-Masocha, popularnego, XIX-wiecznego powieściopisarza, którego bohaterki lub bohaterowie często byli poniżani seksualnie przez swych partnerów. Masoch urodził się we Lwowie i na jego cześć powstała knajpa o takiej właśnie nazwie.

Czerwone, przyciemnione wnętrze, na ścianach penisy, piersi i kajdanki. Po sali przemykają wyuzdane kelnerki biczując gości. Na specjalne zamówienie możesz wziąć udział w seansie – byliśmy świadkiem, jak rozebrany do pasa gość, z zasłoniętymi oczami, był oblewany lodem, opalany ogniem, bity biczem i pojony różnymi alkoholami przez kelnerkę. Po okrzykach przyjaciół ofiary, domyśleliśmy się, że to Rosjanin. W Mazochu możecie napić się Absyntu z całym rytuałem: opary, słomka, kieliszek. Polecamy dla spragnionych wrażeń ale i ciekawych 🙂 Club Masoch, ul. Serbska, 7

mazoch

<źródło obrazka>


7. Dzyga (Дзиґа) Po takiej dawce wrażeń warto wyskoczyć na Wirmeńską, gdzie w bardzo urokliwym miejscu kryje się kamieniczka, w której spróbujecie wielu rodzajów nalewek (serwowanych w smukłych, wysokich kieliszkach), posłuchacie jazzu na żywo albo obejrzycie niemy film. Polecam, szczególnie miłośnikom wrocławskiego Kalambura – to taka jego lepsza wersja. Wystrój jest niesamowity!

dzyga


8. Zakład Słoniny («Сало»). Słonina jest obecna w wielu restauracjach, chyba pod każdą postacią. Ale zakład Sała przy ul. Swobody 6/8, bije swoją pomysłowością na głowę. To prawdziwe Muzeum Słoniny. Przy wejściu wita nas posążek wesołej świnki. Schodzimy w dół, gdzie zza szyby obserwuje nas ulepiony z sała kosmita. W tej pierwszej sali, kupimy koszulki z „wizerunkami” słoniny, przerobione loga Coca-coli i innych znanych marek, właśnie na hasła związane z tym ukraińskim przysmakiem! Miła pani poczęstuje nas słoniną w czekoladzie (ciekawy smak!) albo sprzeda bombonierkę, w której pojawia się „Słonina w czekoladzie ze śliwką, z miętą, lub klasyczna” – do wyboru do koloru! Pamiątki są niesamowite! Idąc dalej wchodzimy do sali restauracyjnej, gdzie oprócz sała, zjemy i inne potrawy. Więcej na ten temat na <stronie>.

zakład sała


9. Nie chcesz kupować kota w worku? Idź do sklepu spożywczego na Krakowską 30 ! Tam przed zakupem nalewki zostaniesz wprowadzony w jej smaki przez sympatycznego sprzedawcę! Monopol znajduje się przy sklepie „ластівка” (lastiwka). Alkohole do wyboru do koloru, nalewane z plastikowych kanistrów do butelek przypominających te po szamponie. W opcji 250 ml, możesz kupić pyszny trunek za niecałe 5 złotych! Naprawdę polecam, głównie ze względu na bardzo sympatyczną i pomocną obsługę. Degustacja jest bezpłatna 🙂


10. BAZARKI
Idąc z rynku w stronę opery trafiamy na tzw. Wintażyk. To targ, na którym dostaniemy papier toaletowy albo wycieraczkę z wizerunkiem Putina (do wyboru też z Janukowyczem), kupimy pamiątkę (rodzajów jest mnóstwo), albo po prostu przystaniemy w zachwycie nad rozmaitością starych bibelotów – od odznaczeń Lenina po pokryte rdzą kandelabry.

Jeżeli szukamy starych książek, polecam wybrać się pod Arsenał, gdzie w ładną pogodę, handlarze rozkładają się z lekturami różnej maści. Do kupienia Mein Kampf w języku rosyjskim za dwie dyszki (nowe wydanie), albo obrazek z pejzażem lasu.

Gdy pogoda nie dopisuje, możemy się wybrać doblaszaka” (tak go żeśmy nazwali, bo jest pod wiatą z blachy) – to wielki bazar. Domowe przetwory, ogóraski z wiadra wyciągane na żywca ręką, żółte kurczaki, kiełbasy, cukierki na wagę, panie w fartuszkach, o których zdążyliśmy zapomnieć. To prawdziwy klimat lat 90., a właściwie powrót do nich na żywo! Ten bazarek pod wiatą mieści się naprzeciwko pomnika króla Daniło.

One thought on “Rozrywka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s